Agresja językowa, Język szkolny uczniów, Etykieta językowa

 opracowala: mgr Marta Rychlicka nauczyciel wychowawca ZSS w Rymanowie Zdroju

 

     Często spotykamy się z tzw. brutalnością językową.

Codziennie, nawet w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie, zaskakuje nas chamstwo językowe typu wulgaryzmy. Coraz trudniejsze staje się ustalenie granic pomiędzy językiem ogólnym i potocznym, słownictwem środowiskowym i potocznym przeplatanym wulgaryzmami.

Wulgaryzm to wyraz, wyrażenie lub zwrot odczuwany współcześnie przez użytkowników języka narodowego jako ordynarny, prostacki, obraźliwy. Używa się go m.in. w celu wyrażenia skrajnie negatywnego stosunku do określonych osób, przedmiotów lub zjawisk.

    Brutalność językowa bywa czasem jakby bezmyślna, czasem świadoma, prowokująca i wręcz agresywna- niestety charakteryzyje ona język coraz większej ilości dzieci a zwłaszcza nastolatków.

 Pokaźną grupę wśród najczęściej używanych przez dzieci i młodzież wulgaryzmów stanowią;

- przekleństwa- jako znaki o silnie nacechowanymi ekspresywnie sygnałami, świadczące o stanie emocjonalnym nadawcy- ich użycie bywa najczęściej niekontrolowane,

- wyzwiska- wyrażenia również silnie ekspresywne, nacechowane negatywnie i mające na celu obrażanie kogoś ( wzajemne obrażanie się, wyzywanie najbliższych, szczególnie matki),

- czynności fizjologiczne i miejsca z tym związane,

- nazwy części ciała (szczególnie narządy płciowe)

- sfera erotyki

    Nikt nie rodzi się z „gotowym” językiem. Ktoś zapoznaje dzieci i młodzież i w pewien sposób daje zezwolenie na korzystanie z łatwego, nie zawsze odpowiedzialnego używania wyrazów rażących i chamskich.

       

     Oto ważniejsze źródła, mające wpływ na polszczyznę młodego pokolenia:

  - dom rodzinny ( ewentualne wsłuchiwanie się – i początkowo automatyczne naśladowanie – w wyrazy soczyste, używane przez dorosłych; brak reakcji karcącej, gdy dzieci nawet nieświadomie klną);

 -szkoła- np. na boisku szkolnym, kiedy współzawodnictwo ożywia emocje roładowujące się w ostrym słownictwie, brak szybkiej i ostrej reakcji na językową brutalność ze strony nauczycieli, wulgaryzmy są szczególnie rozpowszechnione wśród uczniów zasadniczych szkół zawodowych – ich nieporadność językowa, ubóstwo słownictwa, błędy językowe i brak wrażliwości na nie powoduje „podpieranie” komunikacji właśnie wulgaryzmami, słabo oddziałuje na młodzież jako wzorzec językowy lektura- obecnie dzieci i młodzież wykazują niewielkie zainteresowanie czytelnictwem, czytają niechętnie, ponieważ nierzadko mają kłopoty z docieraniem do sensu słów, pojęć, symboli,

 - ubóstwo słownictwa; bezradność wobec formułowania myśli bywa uzupełniana ( rekompensowana?) dobrze znanymi kilkoma przekleństwami, które tak weszły w krwioobieg komunikowania się, że zastępują walory modulacyjne znaków interpunkcyjnych, niby wzmacniają wyrazistość wypowiedzi i stają się dla coraz większej liczby ludzi „moralnie obojętne”,

-uczestnictwo w imprezach ( najczęściej sportowych), na których bluzga się wulgaryzmami,

- w wielu środowiskach młodzieżowych przekleństwa mają wzmacniać odwagę, atrakcyjność,

- nie wypada nie kląć, aby nie być odmieńcem- znalazłszy się w grupie, której nawykiem stało się okraszanie mówienia tzw. językiem rynsztokowym

- ogromny wpływ na sposób wypowiadania dzieci i młodzieży ma język środków masowego przekazu,

 dla przykładu:

      kilka lat temu Z. Pietrasik pisał o komunikacji filmowej w sposób następujący; „Język, jakim ze sobą rozmawiają ludzie w filmie, jest ubogi i plugawy. Tyle słów na „ch”, „k”, „p”, ile usłyszałem w festiwalowym kinie przez tydzień, nie usłyszę pewnie przez najbliższy kwartał. W głośnych „Psach” wszystkie dialogi dało się napisać za pomocą jednego czasownika i jednego rzeczownika rodzaju żeńskiego” ( Polityka 1992:nr480),

- wyraźna rezerwa- brak reakcji na chamstwo językowe policji, kierowców autobusowych, konduktorów kolejowych i innych osób w miejscach publicznych- zarazem nasuwa się pytanie czy wyżej wymienione osoby nie mogą zostać pobite przez agresywnych często pijanych osobników?

- alkohol- z reguły wyzwalający prawie wszędzie chamstwo językowe,

- symptomem brutalizowania języka staje się coraz częstszy udział dziewcząt w nadużywaniu mocnych słów.

    „Wyrazy brzydkie” coraz częściej traktowane są jako neutralne, nie rażą poczucia estetyki, a bywa, że nobilitują, gdy stanowią sygnał przynależności do grupy osób pewnych siebie, „wyluzowanych”, co w odczuciu równorzędnych, młodych odbiorców czyni je godnymi naśladowania.

    Nie ulega wątpliwości, że szkoła jest powołana, aby się w niej rodziły i z niej wychodziły inicjatywy hamujące oraz impulsy kompromitujące językowe chamstwo. Nie tylko na zajęciach, podczas przerw, szkolnych wycieczek. Na ludzkie wady, na niektóre formy ludzkiej agresji skutecznym lekiem bywa niekiedy milczenie, cicha pogarda. W przypadku brutalności językowej milczenie wydaje się przyzwalaniem na wulgaryzmy, może nawet je prowokuje.

    Bogaty zasób słownictwa, sprawność gramatyczna, umiejętność odczuwania estetyki wypowiedzi niejako eliminują lub znacznie ograniczają prymitywizm językowy, a wraz z nim chamstwo językowe.

Jeśli już użyje się słowa mocniejszego, czyni się to świadomie, dla spełnienia jakiejś funkcji języka. Zdarza się, że trzeba sięgnąć po wyrazistsze, a niekoniecznie eleganckie słowo lub wyrażenie. Trzeba jednak wiedzieć kiedy, po co i przy kim. Wyposażanie wychowanków w takie umiejętności stanowi obowiązek nauczycieli, wychowawców i rodziców.

     Oprócz przekleństw, wyzwisk istnieją łagodniejsze już formy szkolnych wypowiedzi tzw. mówienie po „szkolnemu”. Jest to repertuar takich słów i zwrotów oraz konstrukcji językowych, które odnoszą się w większości do realiów szkolnych. Na repertuar ten składają się np.

- przezwiska nauczycieli ( nauczycielka j. polskiego- nowela, nauczycielka matematyki- ekierka, nauczycielka przyrody-bakteria, dyrektor- starszyzna )

- nazwy przedmiotów szkolnych ( matematyka - majma, matma, geografia- gegra, polski – Polak )

- nazwy stopni ( ocena niedostateczna-lufa, gleba, piątka akrobatka)

- powitania i pożegnania- hejka, nara, siema, pozdro)

   Oczywiście język uczniowski nie ogranicza się jedynie do realiów szkolnych. Niestety nie da się nie zauważyć, że poprzez słowa często ujawnia się pełen niechęci, może nawet agresji czy nienawiści stosunek uczniów do szkoły, nauczycieli i wszystkich spraw szkoły. Szokujący jest fakt, że polszczyzna szkolna jest w znacznym stopniu nasycona słownictwem pochodzącym często z różnych gwar łącznie z więzienną, półświatka, przeniesionym z dyskotek, rockowisk i całej mozaiki grup ogólnie określonych mianem subkultury młodzieżowej.

- inne: ziomal, impra, muza, wypas, w porzo, kolo …)

(spoko, akta, buda, herba z cytrą, spuchlak, stara rura, it.)

W kontekście pogłębiającego się kryzysu wartości, jak również szerzącej się i coraz bardziej widocznej agresji (także językowej) uzasadnione i konieczne staje się akcentowanie wagi kultury i etykiety języka, przez którą rozumie się zespół wyrazń, zwrotów grzecznościowych, stanowiący swoisty rytuał werbalno-sytuacyjny, obowiązujący wszystkich członków społeczeństwa.

Z własnego doświadczenia wiemy, że nauczenie kilkunastoletniego człowieka grzecznego zachowania, w tym zachowania językowego, jest zadaniem wyjątkowo trudnym.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest po pierwsze to, że każde dziecko przyswaja sobie zasady współżycia w grupie ( w tym także zasady dobrego wychowania) we wczesnym okresie życia – wraz z nabywaniem języka. Po drugie językowe zachowania grzecznościowe są mechaniczne: występują jako reakcja na różnorodne bodźce sytuacyjne ( np. nieumyślne potrącenie kogoś wywołuje na ogół u Polaka reakcję w postaci wypowiedzi o funkcji przeproszenia; widok kogoś znajomego – reakcję w postaci powitania itd.)

 Każdy człowiek w wieku licealnym ma niemal całkowicie ukształtowany system grzecznościowych reakcji na określone bodźce.

Systemy te są- rzecz jasna- u różnych osób różne, uzależnione głównie od indywidualnej wrażliwości oraz płci ( kobiety z reguły bardziej niż mężczyźni dbają o formy relacji grzecznościowych).

Tak więc uczenie od nowa dorosłych niemal ludzi zasad przyporządkowania określonych form językowej grzeczności, określonym sytuacjom byłoby pracą mozolną, niewdzięczną i mało pożyteczną. Pożytecznym jest natomiast uświadamianie wychowankom cech polskiego modelu grzeczności, wywodzącego się w dużej mierze z kręgu kultury zachodnioeuropejskiej.

    Na polski model grzeczności składają się dwie podstawowe normy:

A. Okazywanie szacunku partnerowi dialogu.

B. Przejawianie zainteresowania sprawami ważnymi dla partnera.                   

Normy te, będące wynikiem umowy społecznej, są z założenia realizacją podstawowych potrzeb psychicznych człowieka.

Każdy z nas, bez względu na wiek i status społeczny czy zawodowy, chce, żeby szanowano jego godność, żeby akceptowano go jako osobę, żeby jego sprawy nie były dla innych obojętne.

    Istotą etykiety językowej – sprawiającej z pozoru wrażenie wyłącznie zbioru konwencjonalnych zwrotów typu Dzień dobry, Przepraszam, Wesołych świąt – jest spełnianie tych głęboko ludzkich potrzeb.

    Wszystkie zachowania grzecznościowe (zarówno werbalne, jak i niewerbalne) motywowane są dyrektywą obyczajową „ nie wypada”. Mówimy więc Dzień dobry nauczycielowi, czy Cześć koledze dlatego, że inaczej zachować się nie wypada.

Ucząc naszych wychowanków grzeczności językowej musimy im uświadomić, że podstawową normą polskiego modelu grzeczności jest okazywanie szacunku osobie, z którą rozmawiamy. Szacunek rozumiany jako uszanowanie godności tego, z kim rozmawiamy.

 Jeżeli nauczyciel nie uszanuje ucznia obdarzając go w złości epitetem, nastąpi efekt piłeczki ping-pongowej: jego urażona godność zażąda zaraz lub w przyszłości satysfakcji ( rany na godności nie goją się nigdy).

Słowne okazywanie szacunku związane jest w praktyce w sposób nierozerwalny z zachowaniami niejęzykowymi, takimi jak: uśmiech, życzliwa mina, patrzenie w oczy ( nie ponad głową rozmówcy, w bok czy pod nogi ), pozycja ciała- stojąca czy siedząca – na wprost partnera ( nie bokiem, a tym bardziej tyłem), intonacja głosu dostosowana do sytuacji mówienia.

 Uczmy dzieci by mówiąc do kogoś zachowywały się tak, jakby mówiły do swego przyjaciela, by nie zakładały, że partner rozmowy jest ich wrogiem (takie nastawienie często obserwuje się w urzędach, czy w sklepach).

   My jako wychowawcy - nauczyciele nie przynośmy do szkoły naszych problemów osobistych, domowych- świadczy to niskiej kulturze osobistej osoby, która swoim zachowaniem daje do zrozumienia partnerowi dialogu, że ma kłopoty, jest zła, niewyspana, boli ja głowa itp. Nie ma to nic wspólnego z okazywaniem szacunku partnerowi dialogu. Starajmy się jednak uniknąć błędu polegającego na tym, że okazując szacunek innym umniejszamy rolę własnej osoby.

W opracowaniach dotyczących grzeczności można spotkać nieraz tezę, że polska grzeczność to grzeczność poddanego.

Przykład; ( Moja wdzięczność nie zna granic, Co ja bym bez ciebie zrobiła)- to formy podziękowań, ( Cała przyjemność po mojej stronie, Drobiazg- nie ma o czym mówić itp.)- reakcja na podziękowania, prośby (Błagam- zrób to dla mnie, Proszę- nie odmawiaj ). W praktyce nie należy przesadzać z umniejszaniem własnej wartości, bywa, że partner nasze grzecznościowe komunikaty odczyta dosłownie i uzna nas za człowieka słabego. Przed takimi postawami należy przestrzegać dzieci i młodzież.

    Wpajając naszym dzieciom i młodzieży drugą podstawową normę polskiej grzeczności uczulajmy ich na to, by oprócz podstawowych zwrotów grzecznościowych nie wstydziły się używać takich aktów grzeczności jak komplementy, pochwały ( te mają szczególne znaczenie dla naszych rozmówców, stanowią bowiem rodzaj dodatniego dowartościowania partnera rozmowy), życzenia, gratulacje, wyrazy współczucia.

    Grzeczności językowej nie można nauczyć, przekazując osobom uczonym rejestr form grzecznościowych. Trzeba przyjąć- nieco umownie- że nie ma grzecznościowych form uniwersalnych, nadających się do każdego typu kontaktu między rozmówcami. Nawet Dzień dobry nie jest zawsze neutralną formą grzecznościową. Wyobraźmy sobie, Dzień dobry mówi młody człowiek do zaprzyjaźnionych rówieśników, którzy zazwyczaj pozdrawiają się słowami Cześć czy Hej; w takiej sytuacji owo Dzień dobry staje się nacechowane- zachowanie jego nadawcy można zinterpretować jako chęć zdystansowania się wobec przyjaciół, jako żart itp.

    Ucząc językowej grzeczności, należy zatem zwracać uwagę przede wszystkim na to, co w danej sytuacji partnerowi rozmowy powiedzieć ( jaką funkcję grzecznościowa zrealizować wypada), ale też na to, jaką formę językową wybrać, by odpowiadała stosunkom łączącym nas z partnerem.

    W pracy nad kulturą języka naszych wychowanków, potrzebna jest nam nie tylko wiedza językoznawcza, ale również i psychologiczna. Umiejętność rozpoznawania zdolności, temperamentu uczniów, atmosfera spokoju na zajęciach, wsłuchiwanie się w wypowiedzi, taktowna reakcja na potknięcia językowe i wiele, wiele cierpliwości.

    Wiele jest metod prowadzących do tego celu i nauczyciel powinien dobrać najskuteczniejsze, uwzględniając możliwości i potrzeby ucznia. Powinien jednak pamiętać o tym, że  polszczyzna jaką sam się posługuje stanowi wzór poprawności językowej dla uczniów.

 

 

 

 

Opracowała Marta Rychlicka

 

 

Literatura:

1.Słownik gwary uczniowskiej, K. Czarnecka, H. Zagółkowa, SAWW Poznań 1991r.                             

2.Problemy opiekuńczo-wychowawcze, E. Klein „ Agresja Językowa”, 2/1992r

3. Kultura języka w szkole, G. Tymianki. Ergo..4/ 2004r.

4. Język polski w szkole średniej, R.XIV nr 2, M. Marcjanik „Etykieta językowa”.

5. Nauczyciel i szkoła: WSP w Mysłowicach nr 3 i 4 Kraków 2001 IMPULS.